Hornety na fińskim niebie

Drukuj

Trzykrotne naruszenie przestrzeni powietrznej Finlandii przez rosyjskie samoloty w ostatnim tygodniu doprowadziło do gwałtownego pogorszenia stosunków na linii Helsinki-Moskwa. Reakcje fińskich polityków przybierają zdecydowany charakter, zaś obawy społeczeństwa rosną. Sytuacja na północy Europy staje się coraz bardziej niepewna.

Oczy większości obserwatorów skierowane są na wschód Europy. Sytuacja jaka ma aktualnie miejsce na Ukrainie jest bowiem bezprecedensowa. Jej konsekwencje nie pozostają bez wpływu nie tylko na sytuacje innych państw położonych najbliżej  regionu, ale także tych znajdujących się najdalej, na północy Europy. I tak np. władze Finlandii, dzielącej z Federacją Rosyjską ponad 1300 km granicy lądowej mają obecnie duży orzech do zgryzienia, gdyż sąsiedzkie relacje stają się coraz bardziej skomplikowane. Jeszcze do niedawna w wypowiedziach fińskich polityków mimo zdecydowanego poparcia dla europejskich sankcji wobec Rosji, pobrzmiewał również ton koncyliacyjny, akcentujący wagę pozytywnych relacji  bilateralnych. Strategia taka jest dla Finów charakterystyczna, ich władze od lat podkreślają istotę utrzymywania dobrych relacji z potężnym sąsiadem, jako jednego z ważniejszych komponentów fińskiej doktryny bezpieczeństwa. Kluczowe jest także w tym miejscu to, że Finowie posiadają niezwykłą umiejętność dogadywania się z Rosjanami. Na przestrzeni ostatnich ponad 50 lat niemal zawsze udawało im się znaleźć takie rozwiązanie kwestii spornych, które odpowiadało by drugiej stronie, a nawet by ją satysfakcjonowało. Wielokrotnie wymagało to kompromisów, które często spotykały się z niezrozumieniem, a nawet otwartą krytyką ze strony przeróżnych podmiotów. Agresywne zachowanie Rosji z ostatnich miesięcy dało jednak Finom do myślenia, zaś trwanie u władzy zwolenników postępującej ewolucji dotychczasowej strategii międzynarodowej rzuciły nowe światło na kształt doktryny bezpieczeństwa tego kraju.

Nielegalny przelot

W sobotę 23 sierpnia rosyjski samolot transportowy nielegalnie naruszył fińską przestrzeń powietrzną w okolicach miasta Porvoo na południu kraju. Początkowe reakcje Finów były ostrożne. Dwa dni później doszło do podobnego incydentu, także na południu kraju w okolicach półwyspu Hanko. Wówczas to fińskie władze wyraziły poważne zaniepokojenie rozwojem sytuacji. Trzeci samolot pojawił się w obrębie fińskiej przestrzeni po kolejnych trzech dniach, tj. w czwartek. Zbieg okoliczności wydaje się w tym wypadku bardzo mało prawdopodobny, podobne zdanie w jednej ze swoich wypowiedzi wyraził kilka dni temu fiński Minister Obrony Carl Haglund. Stwierdził on również, że utrzymywanie się w obrębie własnej przestrzeni powietrznej nie może być aż tak trudne, dodając, że do tej pory Finowie nie otrzymali żadnego wiarygodnego wyjaśnienia tych incydentów. Dotychczasowy łagodny i polubowny ton został zastąpiony bardziej zdecydowaną reakcją.

Niemal natychmiast po powiadomieniu o kolejnym przypadku nielegalnego przekroczenia granicy przez rosyjską jednostkę fińskie władze zdecydowały o zarządzeniu lotów rozpoznawczych na południowych terenach przygranicznych wykonywanych przez fińskie myśliwce Hornet. Przyglądając się oficjalnym danym dot. nielegalnego naruszania przestrzeni powietrznej Finlandii udostępnianym przez fińskie Ministerstwo Obrony na przestrzeni ostatnich 10 lat okazuje się jednak, że już kilkukrotnie dochodziło do podobnych incydentów. Na 28 aktów tego typu aż połowa z nich przypadła w udziale Rosjanom, z czego od początku roku powtórzyły się onF18 Hornete aż 5 razy.

Prowokacja

Od kilku miesięcy w Finlandii trwa ożywiona debata na temat jej potencjalnego członkostwa w NATO. Reakcje rosyjskie od początku były bardzo nieprzychylne tej idei, zaś czołowi rosyjscy politycy nie przebierali w słowach próbując przekonać Finów do zaprzestania wszelkich działań przybliżających ich do ewentualnej akcesji. Okazuje się jednak, że obecna, fińska elita rządząca jest o wiele mniej przywiązana do idei bezstronności prezentowanej przez wielu fińskich polityków starszej daty. Zarówno większość rządowa, jak i prezydent, czyli dwie siły głównie odpowiedzialne za kształtowanie priorytetów polityki zagranicznej Finlandii wywodzą się z partii optującej za przystąpieniem Finlandii do NATO. Od niedawna szefem fińskiego rządu jest Alexander Stubb, który jawnie opowiada się za akcesją swego kraju do NATO (link). Po przyjęciu stanowiska szefa rządu jego ton nieco złagodniał, lecz perspektywa przystąpienia Finlandii do Sojuszu nie została wykluczona, co więcej pozostaje ona jedną z realnych alternatyw na przyszłość.

Stosunek społeczeństwa do idei przystąpienia jest jednak zróżnicowany. Z jednej strony słupki poparcia dla ewentualnej akcesji wciąż rosną, oscylując w okolicach 20-30 %. Z drugiej, co pokazują wydarzenia ostatnich dni, kiedy to grupa ok. 60 osób zebrała się w Turku w celu pokojowego zademonstrowania swojej niechęci wobec tej koncepcji, ma ona wielu wrogów. Brak jednomyślności nie zmienia jednak faktu, że proces zacieśniania współpracy z Sojuszem postępuje, na co dowodem jest m.in. zeszłotygodniowe ogłoszenie woli podpisania przez fiński rząd układu o przyjęciu statusu państwa-gospodarza w ramach programu Host Nation Support (HNA). Uprawnia on strony, które podpisały ów dokument do udzielania i uzyskiwania pomocy w razie sytuacji kryzysowych, takich jak katastrofy naturalne czy zagrożenia dla bezpieczeństwa ze strony państw członkowskich NATO. Dotychczasowa bezaliansowość jest coraz bardziej spychana w kąt.

Czy zatem ostatnie działania Rosji wobec Finlandii można postrzegać w kategorii groźby? Bezsprzecznie można je uznać za demonstrację siły. Jak zauważył w niedzielnym wywiadzie premier Finlandii rosyjska polityka zagraniczna jest polityką siłową, opartą o zasaWładymir Putindę „jeśli nie wygrywam, to przegrywam”. Incydenty z udziałem rosyjskich jednostek nazwał on celowymi próbami prowokacji, które są niestety złym sygnałem dla innych aktorów międzynarodowych. Trudno nie przyznać mu racji, bowiem nie jest łatwo przewidzieć jakie dalsze plany ma Władymir Putin. Fińscy eksperci w tym wypadku nie maja wątpliwości. Działalność Finlandii mająca na celu zbliżenie ze strukturami Sojuszu wynikaj z obaw o przyszłość kraju. Wg wyniku sondy przeprowadzonej przez jedno z fińskich mediów aż 56% Finów postrzega swojego wschodniego sąsiada jako poważne zagrożenie. W podobnej ankiecie przeprowadzonej w marcu tego roku jedynie 39 % respondentów wyraziło takie zdanie. Wydaje się zatem, cytując za ekspertem Fińskiego Instytutu Spraw Zagranicznych, że członkostwo w NATO może być uznane za „konieczną przeciwwagę wobec wciąż usztywniającego się rosyjskiego stanowiska”.

Niepewna przyszłość koalicji

Już za kilka miesięcy, na wiosnę 2015 r. czekają nas kolejne wybory parlamentarne w Finlandii. Sytuacja międzynarodowa, która będzie miała wówczas miejsce jest bardzo niepewna, zaś oczekiwania wobec fińskiego rządu są wysokie. Zgodnie z wynikami jednego z najnowszych sondaży 2 na 5 Finów negatywnie ocenia działania rządu Alexandra Stubba. Na taką ocenę ma na pewno wpływ zarówno mało zdecydowane reakcje wobec działań wschodniego sąsiada, jak również ciągle pogarszająca się sytuacja ekonomiczna kraju. Finlandia została uznana za drugie najbardziej poszkodowane przez nałożenie sankcji wobec Rosji państwo w Europie. Bezrobocie rośnie. Mimo początkowych pozytywnych prognoz, jej przyszłość nie zapowiada się najlepiej. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że dojdzie do zmiany u sterów państwa. Zmiana taka będzie również oFlag_of_NATOdzwierciedleniem stanowiska społeczeństwa wobec akcesji do NATO. Markku Kivinen, dyrektor Instytutu Aleksanteri działającego przy Uniwersytecie Helsińskim stwierdził nawet, że wybory parlamentarne mogą okazać się w rzeczywistości referendum na temat potencjalnego przystąpienia Finlandii do Sojuszu. Stanowiska poszczególnych partii politycznych są w tym względzie jasne. Aktualnie w sondażach dominują naprzemiennie patia Narodowej Koalicji, której członkowie są zwolennikami akcesji oraz partia Centrum opowiadająca się zdecydowanie przeciw takiemu rozwiązaniu. Na powyższym przykładzie widać wyraźny podział społeczny w kwestii przyszłości Finlandii, zatem wydaje się, że w najbliższym czasie nie może być mowy o radykalnych zmianach, lecz działalność władz fińskich z ostatnich dni potwierdza, że znaczenie sojuszu Północnoatlantyckiego w strategii bezpieczeństwa tegoż kraju rośnie. Uwzględniwszy to oraz biorąc pod uwagę strategię Moskwy z ostatnich tygodni wydaje się, że niestety jeśli nie dojdzie do ogólnego rozluźnienia w relacjach Rosji z Europą, także stosunki Finlandii z ta pierwszą pozostaną bardzo napięte.

Czytaj również