Tahdon 2013, czyli jak Finowie walczą o równe prawa

Drukuj

W Finlandii trwa debata na temat małżeństw homoseksualnych. Władze tego kraju, jako jedyne w Skandynawii nie uchwaliły dotąd ustawy zezwalającej na zawieranie takich związków. Szwedzi i Norwegowie przyjęli podobne prawo w 2009 roku, Islandczycy  w 2011 roku, zaś Duńczycy  w 2012 roku.  

W lutym rządząca partia Narodowej Koalicji przygotowała projekt ustawy przyznającej te same prawa dla wszystkich par, bez względu na płeć. Jej przyjęcie oznaczałoby zatem zagwarantowanie wszystkim małżeństwom m.in prawa do adoptowania dzieci, czy też przyjmowania swojego nazwiska. Według ankiety przeprowadzonej na początku 2013 roku na zlecenie fińskiego dziennika Aamulehti, ponad 58% pytanych opowiedziało się za zmianą dotychczas obowiązującego w Finlandii prawa. Aż 51 % respondentów wyraziło również poparcie dla przyznania parom jednopłciowym pełnego prawa do adopcji dzieci. Wydaje się zatem, że poparcie społeczne niezbędne do rozpoczęcia oficjalnej, parlamentarnej debaty jest wystarczające. Dotychczas przysługujące Finom prawo do zawierania związków partnerskich, w coraz mniejszym stopniu zaspakaja ich oczekiwania. Różnice w podejściu do tej kwestii w stosunku do sytuacji w Polsce są aż nazbyt widoczne, jednak rozdźwięk między stanowiskiem polityków, a obywateli wydaje się bardzo podobny, na co potwierdzeniem jest dalsza droga projektu nowego rozwiązania.

Projekt Narodowej Koalicji trafiwszy do parlamentarnej Komisji Prawnej został odrzucony większością zaledwie jednego głosu, co zamknęło mu dalszą drogę legislacyjną. W trakcie głosowania w Komisji doszło do podziału nawet między reprezentantami partii rządzącej, na czele z jej członkinią, przewodniczącą Komisji Anne Hoglund, przeciwstawiającą się projektowi. Finowie, znani ze swego uporu nie poprzestali jednak w swych dążeniach do legalizacji nowego prawa i już we wtorek, 19 marca rozpoczęli zbierania podpisów pod inicjatywą obywatelską dążącą do ponownego rozpatrzenia ustawy o legalizacji praw dla małżeństwa jednopłciowych. Akcja zatytułowana „Tahdon2013” („I Do 2013„) ma na celu zebranie minimum 50 tysięcy podpisów obywateli Finlandii. Okazało się, że w dniu jej rozpoczęcia zainteresowanie społeczne osiągnęło niespodziewany poziom, powodując przeciążenie serwerów odpowiedzialnych za działanie strony, na której deklarowano swoje poparcie. Jedyna inicjatywa obywatelska, która dotychczas odniosła sukces dotyczyła ograniczenia działalności farm hodujących zwierzęta przeznaczone na futra, która będzie rozpatrywana w kwietniu tego roku. Organizatorzy obecnej akcji mają nadzieje na zebranie nawet 250 tysięcy podpisów, do godziny 15.00 w dniu jej uruchomienia udało im się zebrać niezbędną ilość 50 tysięcy.

Debata, która rozpoczęła się przy okazji projektu Narodowej Koalicji dotyczy także roli inicjatywy obywatelskiej oraz sposobu jej traktowania przez parlamentarzystów. Mimo kultywowanych zasad demokracji, Finowie nie przywykli do wykorzystywania tegoż instrumentu na arenie publicznej, lecz jak się okazuje ich zaangażowanie w kształtowanie sytuacji społeczno-politycznej w ich kraju po raz kolejny potwierdziło się.

Akcja „Tahdon 2013” wydaje się być zbyt widoczna, aby władze fińskie mogły pokusić się o jej zignorowanie, dlatego też można spodziewać się dalszego rozwoju debaty dotyczącej zrównania praw par homoseksualnych z heteroseksualnymi. Będzie ona zapewne trwać w Finlandii przez co najmniej kilka następnych miesięcy i bez wątpienia wzbudzi niemałe kontrowersje, bowiem mimo kulturowej przynależności do państwa nordyckich Finowie w wymiarze światopoglądowym są bardziej kontrowersyjni niż ich zachodni sąsiedzi. Dowodem na to jest również m.in. ich powściągliwy stosunek do imigracji i pozycji imigrantów w społeczeństwie.

O godzinie 21.00 19 marca 2013 roku, czyli w 21 godzin od uruchomienia akcji zbierania podpisów, za inicjatywą opowiedziało się 96 537 osób.

Czytaj również
  • Mateusz

    I dlatego jeśli niewiele się w Wolsce zmieni wyjeżdżam za granicę. Niesamowicie podobają mi się kraje skandynawskie oraz Kanada i Australia. Tam podejście do praw człowieka jest najrozsądniejsze. Nie chciałbym jechać natomiast do Stanów – tam dominuje zamordystyczne prawo odnośnie małżeństw homoseksualnych – jedynie 12 stanów ma je legalne.